Zakładki:
Blog Izy
Blog Pastelki Kraban
Blogi robótkowe
Blogi robótkowe włoskie
Blogi robótkowe zagraniczne
Przydatne
Strony Przyjaciół i Znajomych
Tu kupuję
Zaglądam, czytam, odwiedzam
Żeglowanie
free counters
RSS
sobota, 31 stycznia 2009

Trochę się zagapiłam, ale zdążę jeszcze pokazać zeszłoroczny obrus świąteczny, na zdjęciach niestety nieuprasowany.

obrus swiateczny 01obrus swiateczny 02obrus swiateczny 03obrus swieteczny 05obrus swieteczny-calosc

Poniżej gołębie kąpiące się w fontannie na Piazza della Rotonda, palmy na dachach domów, a także kot bez butów, za to gotów do ich przymiarki...

Rzym aparatem Zyrafy 05Rzym aparatem Zyrafy 06Rzym aparatem Zyrafy 07

środa, 28 stycznia 2009

Oto kilka wyszywanek, które powstały za czasów mego pobytu w Wiecznym Mieście.

 

kartka urodzinowakartka imieninowaobrazek 01obrazek 023 obrazki

I jeszcze: "Rzym aparatem Żyrafy":

Rzym aparatem Zyrafy 03Rzym aparatem Zyrafy 04

Czyż te gołębie nie wyglądają jak piłki pokryte piórami? Niektóre z nich już nawet nie potrafiły latać... Obserwowałam kiedyś, jak jeden próbował wzbić się w powietrze - chyba nawet mnie lepiej by to wyszło... Nieraz potykałam się w Rzymie o gołębia. W najlepsze kursują tam sobie między ludźmi, a jeszcze chętniej między stolikami powystawianymi na ulicach i oczywiście wciąż coś dziubią. Być może pijają również kawę, chociaż tego akurat nie widziałam... Do zdjęć pozują na ogół chętnie - prawdopodobnie liczą, że będą mogły później zjeść fotograficzny aparat...

sobota, 24 stycznia 2009

Dzień przekonywań świętowałam wczoraj. Odkrywszy, że znów nie ma u mnie internetu, zgłosiłam usterkę natychmiast i tym razem -nauczona doświadczeniem- nie dałam się przekonać, że to jakaś awaria u mnie, tylko upierałam się (słusznie zresztą!), iż w ogóle nie mam sygnału, czyli trzeba coś naprawić. Przekonywania odniosły zamierzony skutek i po dwóch godzinach internet zadziałał. Niemal równocześnie z pojawieniem się internetu, czego bardzo oczekiwałam, zjawili się u mnie panowie z administracji, których nie oczekiwałam i oczekiwać nie zamierzałam. Panowie twierdzili, że zalewam sąsiadów z dołu. Przekonywali mnie, że pękła rura i administacja koniecznie chciała się dowiedzieć, czy mam ją w ścianie, czy też nie. Kto to wie lepiej niż ja, gdzie która rura jest... Na pytanie o jaką właściwie rurę chodzi, dowiadywałam się niezmiennie, że tą, która pękła. Nie stwierdziłam pęknięcia czegokolwiek, toteż usiłowałam przekonać, iż to może u sąsiadów z wyższego piętra (których nie było). Po godzinie i po wyłączeniu ogrzewania w całym dziesięciopiętrowym pionie, panowie z administracji (bardzo mili, to trzeba koniecznie powiedzieć) pojawili się ponownie z jeszcze mocniejszym przekonaniem, że ta awaria to jednak u mnie... Rozbili częściowo płytę, którą to płytą obudowali rury poprzedni właściciele mieszkania, po czym zapowiedzieli swoje przyjście na poniedziałek z zamiarem rozbicia już całej płyty i naprawy usterki. Do poniedziałku ma więc nie być ogrzewania, a w ramach dodatkowych atrakcji czeka nas odsuwanie wielkiej i bardzo ciężkiej trzydrzwiowej szafy, dostęp do rur zagradzającej...

Poniżej kilka haftów, wyszytych za czasów mojego przebywania w Rzymie. Zarówno owca, jak i filiżanka, a także gwiazdka z kokardką, "skończyły" jako obrazki... :) 

domkifilizanka

owca

gwiazdka z kokardka

 

Od dziś będą też pojawiać się zdjęcia z cyklu "Rzym aparatem Żyrafy"... :)

Rzym aparatem Zyrafy 01

Rzym aparatem Zyrafy 02

wtorek, 20 stycznia 2009

Przypomniała mi się przed kilku laty usłyszana historia, ponoć autentyczna. Otóż jacyś studenci zorganizowali sobie zajęcia sportowe, polegające na zjeżdżaniu na nartach...po schodach bloku, w którym mieszkali. Skończyło się to niestety wpadnięciem na wspinającą się tamtędy staruszkę, którą następnie zabrało wezwane przez studentów pogotowie. Jeden z owych sportowców bardzo się tym zdarzeniem przejął i dzwonił później do szpitala, do którego babcię przewieziono, dowiadując się, że babcia ma wprawdzie złamaną nogę, ale za kilka dni wróci do domu. Kiedy po dwóch tygodniach starszej pani nadal nie było, student ponownie zadzwonił do szpitala. Usłyszał tym razem, że babcia przebywa na oddziale psychiatrycznym, gdzie próbują ją zdiagnozować, bowiem uparcie powtarza, że jej noga została złamana, gdy w swoim bloku wchodziła po schodach i na drugim piętrze wjechał w nią narciarz...

Jaki morał z tego wynika? Pacjentów należy słuchać uważnie...

A jeśli o pacjentów chodzi, to Pastelka Kraban stwierdziła kiedyś, że "ryby i pacjenci dentystyczni głosu nie mają"...

kot i ciacho 01kot i ciacho 02kwiatuszek 01jablonki 01jablonki 02jablonki 02

niedziela, 18 stycznia 2009

Dzisiaj znów kilka akcesoriów łazienkowych, częściowo będących prezentami, a także pewna opowieść. Odwiedziła mnie kiedyś moja ciocia, seniorka rodu (to komplement, ciociu :), która swą werwą i żywotnością mogłaby obdzielić kilka osób, a i dla niej samej dużo by jeszcze zostało... :) Jechałam z ciocią tramwajem, ona siedziała, a ja stojąc obok, kasowałam bilet. Naraz poczułam czyjąś rękę w swoich spodniach... Na moment zdrętwiałam, ale zanim zdołałam zareagować w jakikolwiek sposób, ciocia spokojnie oznajmiła: "Sprawdzam tylko, czy masz ciepłe majtki!". Miałam... :)

 

do lazienki 01do lazienki 02do lazienki 03recznik dla mamyrecznik z domkami 01recznik z domkami 02

sobota, 17 stycznia 2009

Wciąż jestem na etapie wspominania naszych dawnych wiertarkowych (żeby nie powiedzieć: wiertniczych) osiągnięć. Jednym z nich było wywiercenie przejścia dla rybek w łupinie kokosa (kokosa trzymałam ja, uprzednio pożegnawszy się z kim tylko mogłam). Przekonałyśmy się, że oprócz wielkości wiertła, istotny jest też kierunek jego obrotu, bo przy wyborze niewłaściwego można sobie wiercić długo i wytrwale, a i tak nic z tego nie wyniknie... może poza spaleniem wiertarki. Dowiedziałyśmy się również w którym dokładnie miejscu przebiega w kuchni pręt zbrojeniowy, wiertło do betonu tępiący...

Poniżej jeden magnes na lodówkę i jeden ręcznik :)

nad brzegiem 01nad brzegiem 02nad brzegiem 03nad brzegiem 04recznik z sercami 01recznik z sercami 02

czwartek, 15 stycznia 2009

Archiwalna piosenka autorstwa Pastelki Kraban:

 

"O czym marzy dziewczyna, 

gdy dorastać zaczyna,

kiedy z pąka przemienia się w kwiat?

Kiedy śpi, gdy się ocknie,

o czym marzy najmocniej?

Czego chce aby dał jej świat?

???????????????????????????

Jedną małą udarową wiertarkę,

trochę wierteł do tego,

a to wszystko od hipermarketu

naszego kochanego...

Stanąć z nią tak blisko przy ścianie,

nawet trochę potrząść się.

Wkrótce nowy otwór się stanie-

dziura jedna albo dwie..."

 

Do dziś pamiętam radość z powodu zakupienia przez Pastelkę Kraban wiertarki udarowej, rzeczy tak niezbędnej każdej kobiecie. W pierwszym zapale dokonałyśmy wspólnie kilku fantastycznych "odwiertów", z których każdy był dwa razy większy niż powinien, nie wiedziałyśmy bowiem, że trzeba używać wiertła przynajmniej numer mniejszego, a rozwiercać już nie na udarze... Dla uproszczenia nomenklatury wprowadziłyśmy określenie takie jak wiertło welurowe (kto zgadnie co to takiego?), a kolega -o nowym nabytku poinformowany przez nas w bardzo entuzjastycznych słowach- zaproponował: "E....e...może porozmawiamy o kremach?". O kremach też chętnie chciałyśmy rozmawiać, zwłaszcza, iż przy pomocy starego rumiankowego do rąk znakomicie odnowiłyśmy boazerię w przedpokoju. I oczywiście wywierciłyśmy w niej następnie kilka dziur...

Poniżej haft, który niesamowicie mnie urzekł, a jego wyszywanie bardzo zmęczyło, bo wzór był czarno-biały i niezbyt czytelny, zwłaszcza przy dłuższym wpatrywaniu się weń. Już w fazie wyszywania ramki popełniłam największy błąd, bo wyhaftowałam ją o dziesięć kratek za szeroką, później zaś sprułam pół domu, zanim się w tym zorientowałam. Nie chciało mi się pruć całości, więc doszyłam suszące się pranie z innego wzoru...

domek w rozach 01domek w rozach 02domek w rozach 03domek w rozach 04domek w rozach 05domek w rozach 06

wtorek, 13 stycznia 2009

Pomysł zaczerpnęłam z blogu Bajdurki hafciarskie, wzornik przydaje się bardzo, chociaż zdołałam umieścić w nim chyba tylko połowę dostępnych mulin i to tylko DMC... 

wzornik 01wzornik 02wzornik 03wzornik 04wzornik 05wzornik 06wzornik 07

poniedziałek, 12 stycznia 2009
Ania i Piotr 01Ania i Piotr 03Ania i Piotr 02Ania i Piotr 04Ania i Piotr 05recznik dla Danusi 01recznik dla Danusi 02recznik dla Danusi 03Dzisiaj oprócz kilku wspomnień wyszywankowych, także jedno z oddania po remoncie (czas temu już dość odległy) jednego z większych placów w moim mieście. Na tym placu powymieniano szyny tramwajowe, trochę go przeorganizowano, postawiono też nowe przystanki. Jednak największą radość -mnie przynajmniej- sprawiał sam fakt, że wreszcie komunikacja miejska zaczęła jeździć swoją trasą. Siedziałam kiedyś w tramwaju, przejeżdżającym przez nowowyremontowany plac, a miejsce przede mną zajęte było przez babcię, trzymającą na kolanach małą wnuczkę. Obie komentowały prawie wszystko wokół, nie szczędziły też uwag na temat placu. "Ach, popatrz, jakie porobili piękne wejścia !"- zachwyciła się babcia na widok schodów prowadzących do podziemnego przejścia, na co dziewczynka zapytała trzeźwo: "A wyjścia też porobili?".
niedziela, 11 stycznia 2009

Komplementu wprawdzie nie usłyszałam osobiście, ale był tak niezwykły, że szkoda by było, gdyby odszedł w zapomnienie. Lat temu kilka Pastelka Kraban -posiadaczka wielkich i pięknych oczu- szła przez park i popełniła nieostrożność spojrzenia na jakiegoś pijanego i mocno zdenerwowanego pana. Osobnik ów przystanął i wrzasnął: "No i co się tak gapisz ty...ty...ty...Wydro Oczata?!". Następnie ruszył przed siebie, oglądając się jednak i powtarzając: "Będzie się Wydra Oczata gapić!". Pastelka Karaban przystanęła, pełna zachwytu i zarazem gotowości, by pobiec za jegomościem i podziękować mu za tak urocze i subtelne słowa. Wydra to przecież takie wspaniałe zwierzę. I jeszcze oczata... :)

Dzisiaj znów prezentacja ręczników.

recznik dla Joli 01recznik dla Joli 02recznik dla Joli 03recznik dla HalinkiMargherita

 

sobota, 10 stycznia 2009

Dzisiaj będzie łazienkowo. Najpierw ręcznik ze zwierzątkami, który wyszedł tak trochę wielkanocnie, a następnie ręcznik dla trzylatka, uwielbiającego koparki. Jedna musiała oczywiście znaleźć się na hafcie, ponadto Michał zażyczył sobie auto i samolot. Na zdjęciu niestety nie widać, że samolot był pocieniowany, ale był...

recznik 01recznik dla Michala 01recznik dla Michala 02recznik dla Michala 03recznik dla Michala 04recznik dla Michala 05recznik dla Michala 06recznik dla Michala 07recznik dla Michala 08

Tagi: ręczniki
21:53, zyrafowo
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 stycznia 2009

Kiedy kilkanaście miesięcy temu zobaczyłam -dołączony do tygodnika "Fantastico punto croce"- wzór z owadami zarzekłam się, że tego to ja na pewno nigdy nie wyszyję. Razem z Desernikiem próbowałyśmy wynaleźć zastosowanie dla takiego haftu, ale nic nie wymyśliłyśmy. Jednak gdy przyszło mi przygotować ozdobę na ręcznik dla sześcioletniego Wiktora, wielkiego miłośnika zwierząt, a owadów w szczególności, natychmiast przeprosiłam się z wyśmianym wzorem i zabrałam za wyszywanie, chociaż "motywy" nie przestały przyprawiać mnie o lekkie dreszcze. Któregoś razu przechodząc obok fotela, spojrzałam na przewieszony przez poręcz ręcznik, do którego właśnie przytwierdzałam gotową wyszywankę, i zareagowałam w ten sposób: "Co mi tu łazi?!!!". A to były tylko dwie mrówki, po trzy niteczki muliny każda... 

recznik dla Wiktora 01recznik dla Wiktora 02recznik dla Wiktora 03recznik dla Wiktora 04recznik dla Wiktora 05recznik dla Wiktora 06recznik dla Wiktora 07

Tagi: ręczniki
20:25, zyrafowo
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 stycznia 2009

Głowa spadła na głowę panu przewożącego mebel. Sama tego nie widziałam, wiem natomiast z opowieści Pastelki Kraban. Ostatnimi czasy Pastelka Kraban sprawiła sobie nową i bardzo pojemną szafę, w związku z czym wyzbywała się starej i ja ochoczo zgłosiłam chęć jej przejęcia. W przerwie świąteczno-sylwestrowej nie udało mi się zorganizować transportu szafy, szczególnie że zapodziałam gdzieś numer telefonu do ekipy, która kilkakrotnie różne rzeczy nam już woziła. W końcu jednak kontakt podała mi koleżanka, a ekipa okazała się gotowa do przewiezienia szafy następnego dnia po rozmowie ze mną i to w godzinach, które wszystkim odpowiadały. Szafa przez prawie dwa tygodnie stała "upchnięta" w przedpokoju Pastelki Kraban, blokując nieco dojście do łazienki, a całkowicie do znajdujących się w przedpokoju półek. Z kolei dwa koty Pastelki Kraban miały dzięki szafie znacznie ułatwione dostanie się do owych półek, z czego bardzo chętnie korzystały. W samej szafie zaczęły gromadzić się wrzucane tam rzeczy, toteż przyjazd ekipy dwie godziny wcześniej niż był planowany, wywołał mały popłoch i gorączkowe przekładanie klamotów na podłogę w pokoju. Odsunięcie szafy uwidoczniło przedmioty, które zostały pozrzucane z półek przez koty, a kiedy na odgłos kolejnego stukotu, Pastelka Kraban zapytała, czy znów coś spadło, usłyszała w odpowiedzi: "Tak! Głowa!". W pierwszej chwili pomyślała, że głowa jednego z panów, ale na szczęście nie. Spadła głowa będąca styropianowym manekinem. Nie rozbiła się na szczęście, więc Pastelka Kraban głowy nie straciła... 

 

A z cyklu prezentacja moich wyszywanek dawnych i dawniejszych dzisiaj kilka ręcznikówrecznik dla Zosirecznik dla Piotrkarecznik dla Ryszardatrzy recznikirecznik dla Steni

środa, 07 stycznia 2009

Dzisiaj dwie torby, na które naszyłam taśmy z wyszywankami. Kwiatki wzięłam ze wzoru na zegar i teraz zaczynam myśleć o wyszyciu takiego właśnie zegara. 

torba z kwiatami 01torba z kwiatami 02torba z kwiatami 03torba morska 01torba morska 02torba morska 03

 

wtorek, 06 stycznia 2009

Pastelka Kraban wzruszyła się, przeczytawszy swój utwór sprzed lat... Zwłaszcza, że w ogóle nie pamiętała, że go napisała. 

Ja wracam dziś pamięcią do róży, którą wyhaftowałam w lecie przy użyciu świeżo wówczas zakupionych akcesoriów typu: kanwa ze złotą nitką; mazak, którego ślady znikają w kontakcie z wodą; a także tamborek, który dotąd wydawał mi się rzeczą całkowicie zbędną. Już przestał się taką wydawać.

róża 01róża 02róża 03

Poniżej róża w praniu, a także gotowa serwetka, która wyszła jakoś tak barokowo, co zdjęcie nie do końca oddaje.

róża 04róża 05

Wzór pochodzi z włoskiego tygodnika poświęconego haftowaniu krzyżykami. Ów tygodnik, kupowany przeze mnie od marca 2007 do lutego 2008 roku, bywał zwykle bardzo ciekawy, tylko dołączane wzory pozostawiały dużo do życzenia, bo kolory odznaczały się wyłącznie odcieniami (zamiast odcieniami oraz symbolami) i to najczęśniej nie pokrywającymi się z legendą. Przy czterech odcieniach tego samego koloru nie było jeszcze większego problemu, ale przy wyszywaniu kwiatów, które samego zielonego miały 24 rodzaje (a kilkanaście żółtego i czerwonego), namęczyłam się porządnie.

A tutaj zdjęcia wyszytej przeze mnie róży nałożone na zdjęcia prawdziwej...

róża 07

róża 08

 
1 , 2