Zakładki:
Blog Izy
Blog Pastelki Kraban
Blogi robótkowe
Blogi robótkowe włoskie
Blogi robótkowe zagraniczne
Przydatne
Strony Przyjaciół i Znajomych
Tu kupuję
Zaglądam, czytam, odwiedzam
Żeglowanie
free counters
RSS
niedziela, 31 stycznia 2010

W ostatnim tygodniu tak się złożyło, że wychodząc z domu przed szóstą rano, wracałam doń po ósmej, a bywało, że i przed dziesiątą wieczór. W środę tylko zjawiłam się wcześniej, ale byłam tak zmęczona, że zamiast wyszywać, co miałam w planach, od razu zasnęłam w opakowaniu (jak to określiła moja koleżanka) i przebudziłam przed 23:00 - w przeświadczeniu, że zaspałam do pracy... W sobotę też wybyłam na dłużej, a po powrocie czekało mnie zmierzenie się z praniem, sprzątaniem i tak dalej... Zdołałam jednak wyprawić w drogę kartki ATC, a także przygotować mały prezencik urodzinowy

drzewka 01

drzewka 02

Poniżej zdjęcie dwóch wyszywanek wśród mroźnych "malunków" na szybie

drzewka 03

dzbanek i mroz

Kolejne zdjęcia z zimowego Wrocławia

zima 2010_55

zima 2010_56

zima 2010_57

zima 2010_58

zima 2010_59

zima 2010_60

Zapisałam się na Candy u:

Leśny Zakątek (do 31.01.2010)

http://lesnyzakatek.blogspot.com/2010/01/candy-na-walentynki.html

Apuni (do 31.01.2010)

http://apuni.blogspot.com/2010/01/pierwsze-candy.html

Mi-ju

http://miju-maskoty.blogspot.com/

Dammi 2 mani per creare (do 03.02.2010)

http://dammi2manipercreare.blogspot.com/2010/01/il-mio-primo-blog-candy.html

KOBENSOWE POTWORY (do 03.02.2010)

http://kobens.blogspot.com/2010/01/to-gada-to-wytacza-to-kobensowe-candy.html

Dziupla Agaty (do 05.02.2010)

http://dziuplapagaty.blogspot.com/2010/01/candy-urodzinowo-imieninowe.html

Justt scrapuje!

http://justynka-scrapuje.blogspot.com/2010/01/moje-mae-candy.html

 

 

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Oto spóźniony prezent imieninowy dla Arkiszona :-)

recznik dla Arka 01

recznik dla Arka 02

recznik dla Arka 03

recznik dla Arka 04

recznik dla Arka 05

recznik dla Arka 06

Zima trochę dokucza... Zaliczyłam między innymi pomoc w wypychaniu samochodu ze śnieżnej zaspy, zamarzniętą wodę w rurach w pracy oraz czterdziestominutowe oczekiwanie na tramwaj, urozmaicone przytupami niedoszłych pasażerów i ich głośno wyrażanymi myślami dotyczącymi komunikacji miejskiej...

Dalszy ciąg fotograficznej dokumentacji z zimy we Wrocławiu

zima 2010_49

zima 2010_50

zima 2010_51

zima 2010_52

zima 2010_53

zima 2010_54

Zapisałam się na wymianę ATC

Zapisałam się na Candy u:

My little world (do 30.01.2010)

http://w-swoim-swiecie.blogspot.com/2010/01/candy-powitalne.html

Candy

Kati Cupcake

http://katicupcakequiltingco.blogspot.com/2010/01/this-fat-quarter-bundle-needs-good-home.html

Dekupażownia Jagodzianki (do 29.01.2010)

http://blogowanko-jagodzianka.blogspot.com/2010/01/rozdaje-cukiereczki-nie-tylko-babciom-i.html

wtorek, 19 stycznia 2010

Sporo było zamieszania z ustaleniem rzeczywistej daty narodzin i w rezultacie sama już nie wiem, czy dzisiaj przypada ta oficjalna potwierdzona przez konsula, czy też ta tradycyjnie od lat obchodzona... Różnica między nimi jest zaledwie kilkudniowa.

Urodzony w Polsce, a w dzieciństwie wywieziony wraz z rodziną na Sybir, żył na czterech kontynentach: Europie, Azji, Afryce i Ameryce Północnej. Boguś, mąż mojej mamy, kończy dzisiaj osiemdziesiąt lat. Jego życiorys mógłby posłużyć za scenariusz filmu historyczno-sensacyjnego. Wszystkiego dobrego Bogusiu, dużo zdrowia, żebyś nadal śmigał na nartach, grał w golfa, przylatywał w odwiedziny do Polski...i żebyśmy wciąż mogli podziwiać Twoją kondycję i optymizm, wyrażany chociażby w Twojej odpowiedzi na pytanie o to, czy dobrze się czujesz: "Dopóki nie jestem aresztowany, czuję się świetnie!"

Kwiatki dla Ciebie

kwiaty_01

kwiaty_02

kwiaty_03

Poniżej baran  wyszyty ze schematu z blogu

http://aliolka.blogspot.com/search/label/%D1%81%D1%85%D0%B5%D0%BC%D1%8B

Baran trafił na poduszkę dla Agnieszki, która doszukiwała się w nim podobieństwa do renifera. Arkiszon zaś oświadczył, że ma on czułki zupełnie jak motylek. Ostatecznie zwątpiłam, że jest to baran. Sugerowałam się tym, że na wzorze występował obok owcy...może jednak jest to para mieszana? Owca i motylko-renifer?

poduszka dla Renifera_01

poduszka dla Renifera_02

poduszka dla Renifera_03

Kolejne zdjęcia z zimy we Wrocławiu

zima 2010_44

zima 2010_45

zima 2010_46

zima 2010_47

zima 2010_48

Zapisałam się na Candy:

Fajerwerkowo (do 20.01.2010)

http://fejferkowo.blogspot.com/2010/01/candy-candy.html

Atmosfera di casa (do 19.01.2010)

http://atmosferadicasa.blogspot.com/2010/01/dalla-soffitta-ungiveaway.html

Certain Creatures (do 20.01.2010)

http://certaincreatures.blogspot.com/2010/01/new-year-giveaway-and-little-magic.html

Karin's Creations (do 25.01.2010)

http://karinscreaties.blogspot.com/2009/12/birthday-blogcandy.html

Robótki Babci Vilemoo! (do 55 555 na liczniku)

http://vilemoo.blox.pl/2010/01/I-nadeszlakandyzowana-chwila.html

 

niedziela, 17 stycznia 2010

Dwie -pokazane już wcześniej w wersji wymiętoszonej- poszewki na poduszki wreszcie zostały wyprasowane, sfotografowane i stały się poświątecznym prezentem...

poduszka z bombka 02

poduszka z bombka 03

poduszka z choinka 02

poduszka z choinka 03

Tydzień temu rozpadły mi się kupione zeszłej zimy kozaki i to w taki sposób, że nie da się ich już naprawić. Nie zmartwiłam się tym, wiedząc, że mam jeszcze kozaki, które kupiłam na wyprzedaży razem z tymi, co się rozleciały, a którrych prawie wcale nie nosiłam. Czekała mnie jednak niemiła niespodzianka - buty okazały się za małe. Po dwóch godzinach chodzenia w nich miałam obtarte pięty i palce, poza tym musiałam nałożyć najcieńsze skarpetki, a kozaki ocieplenia nie mają... Jako, że chwilowo żadne obuwnicze zakupy w grę nie wchodzą, wydobyłam więc z ukrycia jeszcze jedne buty zimowe, które dostałam w 2007 roku, i które wówczas były na mnie dużo za ciasne. Teraz okazały się dobre... No, prawie dobre, bo chociaż też uwierają mnie w palce, to jednak tylko dwa... Nic z tego nie rozumiem: buty, które były w sam raz w zeszłym roku, teraz są zbyt ciasne, natomiast kozaki dużo za małe dwa lata temu, są teraz prawie dobre...

W poniedziałek przed szóstą rano wyszłam zaś z domu w dwóch różnych (chociaż czarnych) kozakach. Na szczęście jeden z nich mnie uwierał, przez co spojrzałam na swoje nogi i zdążyłam wrócić do domu, by zdjąć ten stary, rozleciany...

Kilka zdjęć z wrocławskiej zimy...

zima 2010_36

zima 2010_37

zima 2010_38

zima 2010_39

zima 2010_40

zima 2010_41

zima 2010_42

zima 2010_43

Zapisałam się na Candy u:

(do 16.01.2010)

http://funky-martita.blogspot.com/2010/01/poczestuj-sie.html

(do 16.01.2010)

http://inspiracje.scrap.com.pl/2010/01/14/kolejna-odslona-nowosci-latarnia-morska-i-blog-candy/

(do 17.01.2010)

http://mariannescraftroom.blogspot.com/2009/12/celebratory-candy.html

(do 17.01.2010)

http://pasjemarszy.blogspot.com/2010/01/candy.html

(do 18.01.2010)

http://kitchentablecrafter.blogspot.com/2009/12/cardmaking-magazine-giveaway.html

 

środa, 13 stycznia 2010

Szlaczków powolutku przybywa, podobnie jak trzech innych haftów, których na razie pokazać nie mogę :-)

szlaczki 02

W nocy z piątku na sobotę awaryjnie nocowałam u Arkiszona. Rano wszystkich nas odwiedził gołąbek, który okazał się wdzięcznym modelem zdjęciowym. Dał do sfotografowania oba swoje profile, zapozował też do zdjęcia na wprost. Poniżej najbardziej udane ujęcie :-)

zima 2010_21

Po śniadaniu wyciągnęłam Arkiszona na krótki spacer, na którym zrobiłam takie oto zdjęcia

zima 2010_22

zima 2010_23

zima 2010_24

zima 2010_25

Samochodu Arkiszona nie było sensu wykopywać spod śniegu, do domu pojechałam więc komunikacją miejską, a chociaż dosć długo czekałam, to jednak dojechałam już bez przygód typu: tramwaj ma skręcić w prawo, a jedzie prosto, w dodatku nie po szynach...

Po wypiciu gorącej kawy, znów poleciałam fotografować zimę...

zima 2010_26

zima 2010_27

zima 2010_28

zima 2010_29

zima 2010_30

zima 2010_31

zima 2010_32

zima 2010_33

zima 2010_34

I przypomniało mi się dzieciństwo, kiedy w zabawach na śniegu nie przeszkadzał nawet dwudziestokilkustopniowy mróz, a do domu wracało się z soplami zwisającymi z czapki i szalika. Większe zaś sople, najczęściej urwane z jakiegoś dachu, służyły za lizaki i zarazem gasiły pragnienie... Kto tam tracił czas na wracanie do domu, by się napić... Zresztą tam, gdzie mieszkałam, taka ilość śniegu, jaka ostatnio spadła we Wrocławiu, była czymś całkiem zwyczajnym. Po ulicach dzwoniąc dzwonkami, jeździły sanie, a kierowcy samochodów często musieli się nawzajem pchać, wjeżdżając pod górę. Wzdłuż chodników leżały zaspy śniegu, tworzące wysokie tunele, a temperatura często spadała poniżej dwudziestu pięciu stopni.

Wracając do tych wspomnień, zrobiłam orła :-)

zima 2010_35

Pomimo komunikacyjnego paraliżu ponownie dotarł do mnie Św. Mikołaj z takimi prezentami:

prezenty 10

Zapisałam się na Candy:

(do 15.01.2010)

http://beautifulgreetings.blogspot.com/2009/12/back-with-blog-candy.html

Candy

Preposto bogastvo (do 16.01.2010)

http://preprostobogastvo.blogspot.com/2009/12/blogoversary-giveaway.html

 

sobota, 09 stycznia 2010

W ostatnim czasie skończyłam wyszywać choinkę, której wzór wzięłam z blogu:

http://haft.blox.pl/html

Choinka trafiła na poszewkę na poduszkę i przedstawiona zostaje w wersji wymiętoszonej:

poduszka z choinka 01

Poniżej jeszcze bardziej wymięta poszewka z bombką :-)

poduszka z bombka 01

We Wrocławiu śnieg jest wprawdzie od początku Nowego Roku, wczoraj jednakże zaczęło przybywać go w tempie, które zaskoczyło wszystkich, na czele oczywiście z drogowcami... Powrót z pracy, z miejscowości oddalonej 30 kilometrów od centrum miasta, okazał się trudny nie tylko ze względu na coraz mniej przejezdne drogi, ale też to, że samochód, którym wracałam, nieco przymarzł i zanim się rozruszał, trzykrotnie zwalniał sobie na środku drogi. Raz wybrał sobie na ten moment dość ostry zakręt, co groziło tym, że mimo włączenia świateł awaryjnych, ktoś nie wyhamuje i w nas stuknie. Wrocław przywitał nas wielkimi korkami, a mimo tego, że minęło nas kilka śnieżnych pługów, jezdnie były zasypane śniegiem i panował na nich chaos. Z chaosu naraz wynurzył się tramwaj, który jakiś czas wcześniej wypadł z szyn i stał sobie z otwartymi drzwiami, blokując ruch. Z chaosu wyłoniło się też kilka zimowych zdjęć...

zima 01

 

zima 2010_02

 

zima 2010_04

zima 2010_06

Pytano mnie już, czy powyższe zdjęcie przedstawia Św. Mikołaja pędzącego na motorze. Nie wiem, co zdjęciem przedstawia, ja fotografowałam most i zakopane na nim w śniegu samochody ;-). Być może jednak jest to własnie Św. Mikołaj, bo dzisiaj znów do mnie dotarł... :-)

zima 2010_05

zima 2010_07

zima 2010_08

zima 2010_09

zima 2010_10

zima 2010_11

zima 2010_12

zima 2010_13

zima 2010_15

Pomimo, że podróż trwała 2 godziny, byłam bardzo zadowolona, że udało mi się dotrzeć do centrum miasta - z tej radości udałam się najpierw na obiad do hali Targowej, a później do Arkiszona, któremu powrót z pracy zajął ponad 3 godziny...

Na balkonie czekał bałwanek, którego zaraz zaprezentowała nam dwudziestomiesięczna bratanica Arkiszona. Bałwanek powstał już z samego rana i od tego czasu trochę opadły mu ręce... Przypomniało mi się, że w Nowy Rok widziałam bałwana z prawdziwego zdarzenia: z miotłą, nosem z marchewki, z garnkiem na głowie i patrzącego węglowymi oczami. Ta jednak miniaturka zachwyciła mnie swoją wyjątkowością :-)

zima 2010_15

Z powodu korków Arkiszon zostawił swoje auto na obrzeżach miasta i wrócił do domu tramwajem. Wieczorem licząc na mniejszy ruch, postanowił po samochód pojechać. Śnieg padał nadal. Tramwajem, do którego wsiedliśmy, ujechaliśmy ze dwa przystanki, po czym po nieudanym skręcie wypadł on z szyn ...

zima 2010_16

Pieszo poszliśmy na inny przystanek, a przy okazji zrobiłam takie oto zdjęcia.

Uspokajam, że nie są to oczekujący pasażerowie komunikacji miejskiej :-)

zima 2010_17

zima 2010_18

zima 2010_19

zima 2010_20

Po dotarciu do auta Arkiszon miał mnie odwieźć, ale okazało się, że na jezdniach jest takie lodowisko, że najlepiej będzie jeśli możliwie jak najkrótszą drogą wróci do siebie. Ja miałam być pilotem na pokładzie, uważającym "co robią pozostałe metalowe urządzonka". Kiedy już szczęśliwie dojechaliśmy do domu Arkiszona, chciałam do swojego wracać tramwajem, ale Arkiszon przedstawił mi wizję  wykolejenia się tegoż tramwaju. Musiałam przyznać, że było to bardzo prawdopodobne... W dodatku okazało się, że całkiem przemokły mi buty. U Arkiszona w domu otrzymałam nie tylko ciepłe skarpetki, ale i nocleg. A śnieg padał nadal...

 

Zapisałam się na Candy u:

(do 12.01.2009)

http://emeobp.blogspot.com/2009/12/blog-post_24.html

Jeszcze więcej czeka gdzieś...(do 13.01.2010)

http://aniakonieczna.blogspot.com/2010/01/moje-mae-candy.html

Slodqa - moje próby scrapowo-kolczykowe(do 14.01.2010)

http://slodqa-scrap.blogspot.com/2009/12/candy.html

Stempelientje (do 15.01.2010)

http://stempelientje.blogspot.com/

Milnie Creations (do 15.01.2010)

http://milniecreations.blogspot.com/2009/11/followers-blog-candy.html

Creare con il cuore (do 15.01.2010)

http://creareconilcuore.blogspot.com/2010/01/pronte-via-con-un-blog-candy.html

Il miracolo del fili (do 17.01.2010)

http://ilmiracolodeifili.blogspot.com/2010/01/il-mio-primo-blog-candy.html

Moligami (do 17.01.2010)

http://moligami.blogspot.com/2010/01/candy-candy-candy.html

Nervozik (do 25.01.2010)

http://nervozik.blogspot.com/2010/01/blog-post_02.html

Zielonooka (do 28.01.2010)

http://zielonookabeti.blogspot.com/2009/12/ogaszam-candy.html

The Craftroyalists (do 29.01.2010)

http://thecraftroyalists.blogspot.com/2010/01/noworoczne-candy.html

Przy kominku siadam... (do 30.01.2010)

http://pokojzkominkiem.blogspot.com/2010/01/candy.html

Pasja Anny (do 30.01.2010)

http://pasjaanny.blogspot.com/2010/01/pierwsze-candy-u-anulki.html

My Country page (do 31.01.2010)

http://mycountrypage-alessio.blogspot.com/2010/01/il-mio-primo-give-way-50000-visite.html

Idee di Katy (do 31.01.2010)

http://ideedikaty.blogspot.com/2010/01/il-mio-primo-blog-candy.html

 

niedziela, 03 stycznia 2010

Nowy Rok został powitany w szpitalu, a więc miejscu, które zazwyczaj nie kojarzy się miło, jednak ja nie byłam tam w "roli" pacjentki, ale osoby towarzyszącej Kroyowi na trzydziestosześciogodzinnym sylwestrowo-noworoczno-ponoworocznym dyżurze na Izbie Przyjęć. Chyba pierwszym pacjentem, jakiego przyjął Kroy, był on sam, zjadł bowiem coś niestrawnego i większość wieczoru spędził zamknięty we właściwym pomieszczeniu, na szczęście wydobywając się z niego na półtorej minuty przed nastaniem północy.

Następnego dnia na Izbie Przyjęć trwał wzmożony ruch, toteż ja siedziałam sobie jak mysz pod miotłą, ale taka mysz bardzo zadowolona - miałam bowiem ze sobą kilka rozpoczętych wyszywanek oraz czystą kanwę na wypróbowanie szlaczków z takiej książeczki...

szlaczki 01

Sfotografowałam też zimę

zima 01

zima 02

A tak wyglądał nasz powrót w tempie 30-40 kilometrów na godzinę

zima 03

Nie pokazałam jeszcze kolejnego breloczka, który powstał w międzyczasie

brelok 08

I kolejne podkładki pod kubki uszyte według wskazówek z blogu Gazyni

podkladka 06

podkladka 07

Świąteczne klimaty...

swiatecznie 2009_03

I kolejne świąteczne kartki "odzyskowe"

kartki 2009_06

kartki 2009_07

Zapisałam się na Candy u:

Po godzinach (do 03.01.2010)

http://pogodzinach7.blox.pl/2009/12/Swiateczne-CANDY.html

Krzyżykowy świat Ewy (do 12.01.2010)

http://jaewka.blogspot.com/2009/12/noworoczne-candy.html